skip to main |
skip to sidebar
HA! Myśleliście, że z racji ucięcia sobie popołudniowej drzemki nie będzie dzisiaj wrzutki, a tu proszę. CZtery pingwiny prosto z wykładu z projektowania ( dzięki Patrycja za pomoc w kolorowaniu koncepcji ). Geez, mam cały czas wrażenie, że dzisiaj jest piątek, ki diabeł?
Po to jest wyobraźnia, żeby ją sobie tam dopatrzyć. Jako, że nie mam czasu na mazanie gołych cycków, to się pochwalę moimi ostatnimi wytworami. Koncepcja nie kolorowa, bo nie po to wydałem tyle kasy na zestaw kredek akwarelowych, żeby kolorować na komputerze projekty. To taki żart, tak naprawdę mi się nie chce tego robić szopem, bo bym nie miał co robić na jutrzejszym wykładzie i przerwach między zajęciami. A marnotrawstwo czasu, to coś, czego nie powinno się zbytnio popełniać, nieprawdaż?
Zło i występek... dawno się tak nie napełniłem zfermentowanym napojem. Pożegnaliśmy wczoraj ikonę naszego roku na tej uczelni. Jedyną osobę, która nie ma pojęcia w którą stronę mieszka, robi przednie cytrusowe winko oraz jako jedyna ma zdjęcie z tyłkiem koleżanki z roku - Rafała. No ale nic, czekamy na powrót za rok.
A oprócz tego taki pomysł na pingwiny mnie naszedł. Dzisiaj trochę odmiennie. Przede mną tyle pracy, a jeszcze chcę dużo zimnej mineralnej...
W dzisiejszym wydaniu kolejna porcja pingwinów. Pochwalę się teraz nieskromnie, że napisałem dzisiaj pół pracy inżynierskiej za jednym zamachem. Co ciekawe nie pobierałem z niczego konkretnego natchnienia, czyżby to oznaczało, że wszedłem na wyższy poziom samoorganizacji? Mam nadzieję, że tak. Tymczasem szykuję się do podbijania kosmosu jutrzejszej niedzielli. Wymaga to ode mnie przeczytania 80- stronnicowej instrukcji do Twilight Empire. To ja wracam do roboty, a Was zostawiam z nielotami.
Ot pod taki tytuł dzisiaj pracowałem z ołówkami oraz Agnieszką, która po raz kolejny zgodziła się popozować do rysunku, za co jej serdecznie dziękuję. Kolejna praca do kolekcji, kończy mi się szkicownik w końcu. Wreszcie będzie można wrócić do wiele bardziej rozsądnego papieru 160g/m2 zamiast 120. No, ale zanim się skończy całkiem, to jakieś kilkanaście prac jeszcze, zobaczymy, jak z zapałem będzie. Tymczasem życzę miłego piwowania w ten piątkowy wieczór, ja popiszę trochę pracy inżynierskiej. Tak, nie przecierajcie oczu, naprawdę.
Lekki przerywnik od ołówkowania w postaci zdjęć modeli pomalowanych w ciągu kilku ostatnich dni. Wszystkie figurki, to modele do systemu Infinity. Żeby nie było, że tylko gołe baby i pingwiny wrzucam na blog. Jeszcze ktoś pomyśli, że nie robię nic innego, tylko rysuję i się uczę. No co, naprawdę mi się od czasu, do czasu zdarza. I tak nie wierzycie.
Hehehe... wiedziałem, że jak umieszczę link na szitfejsie to zaraz wszyscy zaczną włazić na bloga. No ładnie, a tak to nikt nie pamięta, żeby odwiedzić od czasu, do czasu. No trudno, była wiosna i już ponuro i mokro. Nic się nie da poradzić, a podobno jutro w całym kraju śnieg z deszczem, dobrze, że nie mam telewizora, to nie oglądam pogody. Zapraszam tymczasem na drugi odcinek o facetach dziewczynkach.
Ha! Za oknem słońce, ziarnopłon już pokrywa żółtokwitnącym kobiercem zasrane przez psy trawniki pośród szarych, obskurnych blokowisk. Znaczit wiosna przyszła z całą potęgą na nasze ziemie, aż z tej okazji nabyłem drogą kupna główkę sałaty dzisiejszego ranka. Znając moje nawyki żywieniowe ostatnich dni, starczy mi na cały tydzień. Aha, radzę się spieszyć, bo w L.Eclerc'u jest promocja na ryż, kosztuje jedyne 1.99 zł, a jeszcze kupon do losowania bonów dodają. Szaleństwo.
Nadrabiamy gołe baby, bo ostatnimi czasy coś ich mało pojawiało się na blogu. W takim układzie prezentuję kolejny maziaj ze wczoraj. Chyba za mało ten rysunek jest zkontrastowany, ale może tylko mi się tak wydaje. No nic, jutro pojawi się coś znow, może baba, może nie.