Free Hit Counter

Szukaj na tym blogu

środa, 25 sierpnia 2010

Goła baba XLV


Tak na szybko machnięta goła baba pod hasło: ciepło. Temperatura nadal nieźle daje popalić, szczęściem, że dzisiaj trochę wieje. Pada, słońce, pada, słońce - czas iść do lasu zobaczyć, czy wyrosły już grzyby. Mam nadzieję, że tak, to by oszczędziło robienia kilometrów po lesie. Możliwe, że dzisiaj pojawi się jeszcze jakiś post, błogosławieni cierpliwi, albowiem oni mogą czekać i czekać.

wtorek, 24 sierpnia 2010

Forseeing II


Ha! Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji! Znaczit tego, kontynuacji forseeingu tak szybko. Włącznie ze mną, tak po prawdzie. No, ale ileż można tłuc te biedne pingwiny. Do gołej baby coś nie mogę się zebrać, ogólnie narzekam na zniżkę formy, ale co tam. Pałętają się różne dziwaczne idee i myśli i pozostaje tylko tłumaczyć, że to przez czytanie Philipa K. Dicka. Swoją drogą sprawił mi ciężki kłopot w ustanowieniu pierwszego miejsca w kategorii: opis halucynacji. Muszę jeszcze kilka jego książek przerobić, żeby ostatecznie stwierdzić, czy Strugaccy, czy Dick. Tymczasem życzę miłego dnia i samopoczucia.

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Sześć


Witam w dzisiejszym wydaniu pingwinów. Kurcze, chyba za wcześnie się pochwaliłem i dzisiaj nie udało mi się wyżyć na rysowaniu... Może znajdę jakiś inny sposób,a póki co dowodzi to, że nie w każdym przypadku doraźne środki pomocy działają na dłuższą metę. W sumie to brzmi to lekko, jak oczywistość. Wracam do poszukiwań, żeby nie zarzucać nikogo bezsensownymi sprawami. Pozdrawiam.

sobota, 21 sierpnia 2010

Pingwin w środę, pingwin w sobotę...


Jako, że przy sobocie i wszyscy idą pić, to się z premedytacją nie wysilałem dzisiaj. Jeden żart, za to w aż trzech klatkach, co w przypadku pingwinów jest dość wyjątkowe. Żeby nie odstawać za mocno, dzisiaj ja też idę na imprezę. W blaszaku ma być koło setki osób... nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. A całkiem możliwe, że również nie wejdę za bramę, bo nie będzie miejsca. Któż to wie?

piątek, 20 sierpnia 2010

Forseeing I


Dzisiaj 40-stkowo, bo dawno nie było nic w temacie bardziej wargamingowym, a nie można popaść w rutynę przecież. Dawno nie musiałem się tak przyłożyć do przelania na papier żartu rysunkowego, ale jakoś wyszło. Jest odskocznia i jest w porządku. Dla niewtajemniczonych


No dobra, przyznam się, że to po części dlatego, że przyszła chęć i siedzę nad figurkami trochę próbując je ogarnąć. A trochę zaległości w szafce się uzbierało...

czwartek, 19 sierpnia 2010

Wulgarnie


Wiecie, co jest jedną z głównych zalet posiadania szeroko pojętych zdolności tworzenia? Ano to, że można z ich pomocą się wyładować. Z tegoż właśnie powodu dzisiaj nie przebieram w słowach, a i tak z etycznego punktu widzenia jest to o wiele lepsze niż np. pójście do baru i zachlanie się z jakichś tam powodów. Swoją drogą znajduję to całkiem ciekawym. Zobaczymy, jak pójdzie dalej, może przy kolejnej potrzebie lekkiego się wyładowania pójdę na grzyby? Z naprawdę dużym majchrem w rękach...

środa, 18 sierpnia 2010

Po lekkim niebycie


Musicie mi wybaczyć tą małą przerwę, ale przez ostatnich kilka dni miałem kilka eventów w stylu: układanie chodnika na działce, zlot rodzinny ponad 40 osób, goście z Wrocławia ( taki polski Breslau ) przez kilka dni. Dobra, co ja się będę tłumaczył, 41 odcinek pingwinów do wglądu. Przegapiłem równą liczbę, bo dopiero dzisiaj zobaczyłem, że poprzedni post był 150tym. Trudno, mamy jubileuszowy 151 wpis dzisiaj.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Gangsterski gest z Darksajdu


Wczoraj był dzień przerwy, ale zajmowałem się szlifowaniem formy fizycznej poprzez uprawianie kolarstwa krajoznawczego. A potem zajechałem do blaszaka na piwo, ekhm. No, ale my nie o tym. Upał powrócił z całą swoją siłą i już mam go solidnie dosyć. To chyba zresztą nic odkrywczego, może jakiś taniec deszczu zorganizujemy? Dzisiaj szybki szkic w temacie Gwiezdnych Wojen, bo nadal biegam po laptopie ze świetlówką i próbuję ratować wszechświat. Ah, to przeznaczenie.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Magic people, voodoo people


Dwa razy pingwiny pod rząd, a co mi tam. Bonusu już raczej dzisiaj nie będzie z tego powodu, że zagrałem się w Rycerzy dawnej republiki i biegam ze świetlówką, jako padawan zbierając punkty jasnej strony i tropiąc mrocznych Shitów. Gra ma godną polecenia, szalenie oryginalną, zaskakującą i odkrywczą fabułę. Zero kiczu, normalnie, jak w filmie. A co tak poza tym? Mam świeżo umyte okna w pokoju, to zapowiada kolejne hordy owadów, które będą się rozbijały o nie. Żeby tego było małe na własne oczy widziałem, jak raz zrobił to wróbel i raz gołąb...

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Poniedziałkowo


A zresztą, po co czekać do wieczora. Powoli będziemy się zbliżali do jubileuszowego, pięćdziesiątego wydania pingwinów. Dzisiejszy odcinek sygnowany jest, jako 39 ( niem. nojn und draicyś ). A może mi zabraknie pomysłów, kto wie? Chociaż nie, piwo działa świetnie, jako katalizator wyobraźni, kiedy trzeba wymyślić pingwiny, a ono się tak szybko nie skończy. Czyli, że nigdy nie dane mi będzie spocząć i odstawić nieloty na boczny tor... ciężkie to życie. ( Nie śmiać się, kto zrozumiał ten żart )
 
Free Hit Counter