skip to main |
skip to sidebar
W chwilowo mokrym i zalewanym obfitymi ilościami deszczu Lublinie, gdzie ludzie zmęczeni pracą, w której próbują zarobić chociaż grosz nie mają czasu na rozwijanie własnych zainteresowań... e, co tak ponuro? To, że rzeczywistość jest szara, to przecież nie powód, żeby od razu ją afirmować codziennie. Dlatego mam dla Was krótki żart z Hitlerem w roli głównej. Pozdrawiam, jak dzięki ulewom będę miał jeszcze jakieś wolne dni, to pewnie będę coś bazgrał jeszcze.
Ny, po kolejnym kawałku przerwy wrzucam gołą babę. Jakoś tak mnie dzisiaj naszło na ołówkowanie. Tak więc rzec można bez kozery - święto, narysował gołą babę. Jak na taką przerwę, tragedii nie ma, choć mogłaby być nieco lepsza. Nic to, być może będzie mnie nachodziło teraz częściej. A, tak na marginesie, dostałem robotę w zawodzie, o dziwo. Zrobić komuś ogródek?
Witam po niezbyt długiej przerwie świątecznej. Przy okazji nadal ciągnącego się w wiadomościach tematu okradania kościoła przez krwiożerczy aparat państwowy i inszych transwestytów, popełniłem bonus na czasie. Dawno nie było, więc myślę, że nikt się nie obrazi. Kto w Pionkowie był na mszy wielkanocnej, mógł wysłuchać przepięknego kazania w temacie przedstawionym na rysunku. Na prawdę warto raz na długi czas zajrzeć do środka, żeby posłuchać sobie czegoś takiego... Dla zamiejscowych skrót: spisek, poszukiwanie prawdy, "co kościół zrobił społeczeństwu!?", transwestyta w sejmie, nie ma czasu na refleksje, kościół =naród, o. Amen.
Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj kolejny post, tym razem pingwiny na tapecie. Już słyszę te głosy, że ileż można, pingwiny i pingwiny. No cóż: oporowo, jak zwykł mawiać Knysiu w odpowiedzi na pytanie: do której będziesz na tym ognisku? Z okazji świąt dzieją się dziwne rzeczy, Hus maluje figurki, skleja przeszkadzajki do grania, ani chybi idzie sezon na granie w ludziki. Do następnego posta zatem.
Witam ponownie, w sumie, to co niby szkodzi, jak sobie przerwę nieco od publicznej kolorowanki urządzimy i Friendsi pojawią się dzisiaj? Cóż, odcinek, nie ukrywam, jest inspirowany, ale tylko lekko. Przyznam też, bez bicia, że chyba nieco wypadłem z wprawy w szybkim wymyślaniu żartów, koniecznie trzeba potrenować. A, jak powszechnie wiadomo na całym świecie, najlepszym treningiem do wymyślania szybkich żartów są pingwiny... taki już ich los. Dobrego dnia wszystkim i do następnego posta.
Zaczęła się wiosna wczoraj, ale ów Dzień wagarowicza, to nie to samo, co podczas wczesnych etapów edukacji. Na studiach ciężko by było powiedzieć ćwiczeniowcowi, że nieobecność jest, bo był przecież pierwszy dzień wiosny. Zresztą, ze mnie nigdy nie był wagarowicz, chyba mam za wysokie poczucie obowiązku, czy coś.
Wracając zatem do bloga, dzisiaj dwa proste jebusy, bo dawno nie było, pozdrawiam wszystkich.
Witam! Chciałbym zdementować pogłoski, jako bym nie żył, a na blogu nic się już nie pojawi nigdy. Otóż żyję i może się zdarzyć, że zjawi się tu co jakiś czas post. Dlaczego tyle czasu nic się nie działo? No cóż, najłatwiej jest rzucić niewyjaśniające "nie miałem czasu" i się nie tłumaczyć, toteż tak właśnie uczynię. Sporo się pozmieniało u mnie, w skali dłuższego czasu, oczywiście, trza jechać dalej. Niech moc, będzie z Wami.