Free Hit Counter

Szukaj na tym blogu

środa, 13 kwietnia 2011

Być, jak architekt krajobrazu


Tak na dzisiaj dla odmiany krótki komiks o tym, jak powinien działać każdy z nas - architektów krajobrazu, przynajmniej od ideologicznej strony zagadnienia. Że się nie da w ten sposób? Zadziwiające, prawda? Ale było by całkiem fajnie, tak mi się wydaje, niestety świadomość relatywności rzeczy nie daje do końca traktować świat zero jedynkowo, a czasem aż by się chciało. Tak, słyszałem od wielu osób, że binarny świat byłby nudny, dzięki czemu mogę im z przekąsem odpowiadać, jak na coś narzekają, że to są elementy tej ich lubianej różnorodności. Jakiś mi taki filozoficzny wpis wyszedł... czyli pora jakiś obiad ogarnąć. Pozdrowienia i do-zo-na-me-czu.

wtorek, 12 kwietnia 2011

A dzisiaj wtorek


Eh... to jest coś, wszedł we mnie straszliwie pozytywny nastrój i zakotwiczył mocno. Zaczynam dzień dzisiejszy od przesłuchania czeskiego, a potem iberyjskiego ska. Dzisiaj w publice będzie można posłuchać Leningradu, a co! A tymczasem nowe pingwiny przed wyprawą na uczelnię i do roboty. Z żartu w kąciku jestem jakoś szczególnie dumny, a wymyśliłem go już przed łikendem. Pozdrawiam i dobrego dnia życzę.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Your choice...


a to z pozdrowieniami dla wszystkich, którzy piszą prace magisterskie/ licencjackie/ inżynierskie. Wasz wybór, czas jeszcze jest przecież. A tak na serio, to można całkowicie z innej perspektywy traktować ten rysunek z wykładu i wywołać w głowie smutne myśli i refleksje nad przyszłością dzisiejszej młodzieży... Eh... jak tak dalej pójdzie to mi mole zeżrą czerwoną flagę zanim będzie okazja wywiesić i co to będzie? Dobrego wieczoru, ja szukam dalej dobrego ska, a może nawet coś narysuję?

Bonus na czasie VII - politycznie, a co.


Nie było nic z okazji rocznicy, oprócz złośliwego żartu z nadania honorowego obywatelstwa miasta Radomia Lechowi Kaczyńskiemu, który jednak wygłaszam na żywo. No to tak jakoś mi się skojarzyło, a że przy okazji jest to najlepszy Lobo, jakiego udało mi się naskrobać do tej pory, to dlaczego się nie pochwalić? Po czecie - dawno nie było nic politycznego. Wieczorem kolejny post pewnikiem, chyba, że ktoś ma info o jakiejś dobrej imprezie ska w Lublinie dzisiaj?

piątek, 8 kwietnia 2011

Friends XIV - chodzenie


I oto nastał kolejny piątek naszej egzystencji. Dwie wiadomości z tym związane mam we głowie: po pierwsze, to pierwszy piątek od 3 tygodni, kiedy mam wolne, a po drugie, to wcale mi się nie chce iść na miasto na piwo. Chyba więc zakotwiczę się w pokoju, a może nawet w łóżku, gdyż nie mogę się przez ostatnich kilka dni wyspać w ogóle. Jak nie praca, to "znowu poranne pociągi"( cyt. Kazik ), a jak nie one, to na rano wydział. I tak w koło Mateju. Co poradzić, zapraszam na nowy odcinek friendsów, a ja chyba dryfuję na łoże. Miłego łikendu rozpoczęcia!

czwartek, 7 kwietnia 2011

Szkice też w biegu


No bo jak to, miałby być prawie cały tydzień bez żadnej golizny? Ktoś mi ostatnio zresztą mówił, że bardzo lubi rysunki z pozostawionymi jeszcze liniami konstrukcyjnymi. Coś w tym jest, bo zasadniczo też lubię takie szkice niedokończone. Szkoda, że same w sobie nie przedstawiają wartości żadnej, no chyba, że to szkice Luisa Royo. Postaram się ponadrabiać zaległości, ale nie wiem, czy mój grafik mi na to pozwoli.

Jebus w biegu


Weźcież dajcie spokój z tym wszystkim. Nie ma człowiek na nic ani kawałka czasu wolnego. Normalnie, jakbym był pracownikiem dużej korporacji mającej siedzibę gdzieś w centrum Warszawy... takie tempo, że szok. Cóż więcej dodać, jebusy do oderwania się od pisania mgr-ki, czy innych takich. Ani trudne, ani proste, można je połączyć w jeden.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Orgazm żołądkowy


No cóż... zrobiłem sobie takie żarcie, że może dojść do czegoś takiego. Ale my nie o tym przecież. Była niedzielna, tradycyjna przerwa i już minęła. Nie wiem czemu tak się dzieje, że w poniedziałkowe zajęcia robię materiał na kolejne kilka postów. No to mam jakąś diablicę naszkicowaną na szybko, jebusy, dwa odcinki Friensów i dobry pomysł na kolejny kącik w pingwinach. Ale wszystko przed nami... a dzisiaj jest pierwszy dzień od jakiegoś czasu, kiedy znam datę i nie wydaje mi się, że jest dzień później.

sobota, 2 kwietnia 2011

Goła baba LVIII - Na stołku


To tak gołą babą otworzymy ten miesiąc w zasadzie. Bo dlaczego nie, skoro rysunek świeży, jeszcze ciepły. Ciekawe jest to, że jak wczoraj byłem święcie przekonany, że jest sobota, tak dzisiaj cały czas mi się wydaje, że jest 3 kwietnia... Ktoś ma jakieś pomysły, co może oznaczać taka podświadoma próba przestawiania czasu? Na pewno, że na coś czekam, bo w sumie tak jest, ale żaby od razu tak dwa dni z rzędu? Bo jak pójdę z koszyczkiem za wcześnie to będzie słabo. Pozdrawiam i tradycyjnie zachęcam do odwiedzin Publiki celem rockoteki zażycia.

piątek, 1 kwietnia 2011

Friends XIII - niekończąca się opowieść


Jejku, cały czas mi się wydaje, że dzisiaj jest sobota... i za każdym razem, jak sobie uświadamiam, że jednak nie, to nie wiem, czy się z tego cieszyć. Nic to jednak, dzisiaj czas Publiczny, zapraszam zdecydowanie na piwo. A jutro polecam rockotekę na kaca. O ile ktoś nie ma tak przewspaniałej możliwości, jak ja, żeby się napić kwasu z ogórków domowej roboty. A jak ma, to pozdrawiam i do zobaczenia.
 
Free Hit Counter