skip to main |
skip to sidebar
Cóż więcej do dodania, zaczęły się w Lublinowie imprezy Juwenaliowe, jakby ktoś z poza chciał wpaść i nie miał, gdzie się zakotwiczyć, to można dać znać. A te pingwiny zrobiłem wczoraj na wykładzie, ale nie miałem czasu ich umieścić od razu, gdyż 1/5 doby zajęło mi otwieranie juwenaliów w plenerze. Ale nic mi nie udowodnicie...
Ny, po krótkiej przerwie pracowniczo-na-uczelnię majówkowej powracam. Strasznie dużo osób mi gratuluje pingwinów, dziwne to jakieś uczucie, wszyscy niby uwielbiają, a piwa nikt nie postawi, no wiecie co? To jakiś skandal jest. Może jeszcze się okaże, że gołych bab nie lubicie? Poczułbym się zawiedziony. Z innej beczki, jutro początek juwenaliów w Lublinie i na otwarcie będzie "uu uu in da szadołs", szaleństwo. Życzę dobrey nocy i wytrwałości wszystkim ( ludziom dobrey woli - opcjonalnie ). Ja kontynuuję wegetację...
HA! Myśleliście, że z racji ucięcia sobie popołudniowej drzemki nie będzie dzisiaj wrzutki, a tu proszę. CZtery pingwiny prosto z wykładu z projektowania ( dzięki Patrycja za pomoc w kolorowaniu koncepcji ). Geez, mam cały czas wrażenie, że dzisiaj jest piątek, ki diabeł?
Po to jest wyobraźnia, żeby ją sobie tam dopatrzyć. Jako, że nie mam czasu na mazanie gołych cycków, to się pochwalę moimi ostatnimi wytworami. Koncepcja nie kolorowa, bo nie po to wydałem tyle kasy na zestaw kredek akwarelowych, żeby kolorować na komputerze projekty. To taki żart, tak naprawdę mi się nie chce tego robić szopem, bo bym nie miał co robić na jutrzejszym wykładzie i przerwach między zajęciami. A marnotrawstwo czasu, to coś, czego nie powinno się zbytnio popełniać, nieprawdaż?
Zło i występek... dawno się tak nie napełniłem zfermentowanym napojem. Pożegnaliśmy wczoraj ikonę naszego roku na tej uczelni. Jedyną osobę, która nie ma pojęcia w którą stronę mieszka, robi przednie cytrusowe winko oraz jako jedyna ma zdjęcie z tyłkiem koleżanki z roku - Rafała. No ale nic, czekamy na powrót za rok.
A oprócz tego taki pomysł na pingwiny mnie naszedł. Dzisiaj trochę odmiennie. Przede mną tyle pracy, a jeszcze chcę dużo zimnej mineralnej...
W dzisiejszym wydaniu kolejna porcja pingwinów. Pochwalę się teraz nieskromnie, że napisałem dzisiaj pół pracy inżynierskiej za jednym zamachem. Co ciekawe nie pobierałem z niczego konkretnego natchnienia, czyżby to oznaczało, że wszedłem na wyższy poziom samoorganizacji? Mam nadzieję, że tak. Tymczasem szykuję się do podbijania kosmosu jutrzejszej niedzielli. Wymaga to ode mnie przeczytania 80- stronnicowej instrukcji do Twilight Empire. To ja wracam do roboty, a Was zostawiam z nielotami.
Ot pod taki tytuł dzisiaj pracowałem z ołówkami oraz Agnieszką, która po raz kolejny zgodziła się popozować do rysunku, za co jej serdecznie dziękuję. Kolejna praca do kolekcji, kończy mi się szkicownik w końcu. Wreszcie będzie można wrócić do wiele bardziej rozsądnego papieru 160g/m2 zamiast 120. No, ale zanim się skończy całkiem, to jakieś kilkanaście prac jeszcze, zobaczymy, jak z zapałem będzie. Tymczasem życzę miłego piwowania w ten piątkowy wieczór, ja popiszę trochę pracy inżynierskiej. Tak, nie przecierajcie oczu, naprawdę.
Lekki przerywnik od ołówkowania w postaci zdjęć modeli pomalowanych w ciągu kilku ostatnich dni. Wszystkie figurki, to modele do systemu Infinity. Żeby nie było, że tylko gołe baby i pingwiny wrzucam na blog. Jeszcze ktoś pomyśli, że nie robię nic innego, tylko rysuję i się uczę. No co, naprawdę mi się od czasu, do czasu zdarza. I tak nie wierzycie.
Hehehe... wiedziałem, że jak umieszczę link na szitfejsie to zaraz wszyscy zaczną włazić na bloga. No ładnie, a tak to nikt nie pamięta, żeby odwiedzić od czasu, do czasu. No trudno, była wiosna i już ponuro i mokro. Nic się nie da poradzić, a podobno jutro w całym kraju śnieg z deszczem, dobrze, że nie mam telewizora, to nie oglądam pogody. Zapraszam tymczasem na drugi odcinek o facetach dziewczynkach.