skip to main |
skip to sidebar
Niestety, ja również nie spodziewałem się hiszpańskiej inkwizycji, która wyszła z szafy i powiedziała: nie będziesz miał przez jakiś czas internetu w Lublinie, nawet o tym nie myśl! Nasze dwie metody działania to: zaskoczenie, wiara, posłuszeństwo papieżowi ( to trzy metody )... No więc nasze trzy metody...
Tak więc, moi mili póki co nie będzie nowych postów, albo będą dość sporadycznie, ale może zdejmą ze nie klątwę braku sieci niedługo, i wtedy będzie się działo. Tymczasem gram w herosów 3 na kompie i pasjansa oraz pracuję za barem. Jak ktoś ma ochotę, zapraszam w łikendy do "Publiki"
Nie uwierzycie, jak bardzo praca na działce może być inspirująca, człowiek może spokojnie wypuścić lejce wyobraźni podczas tak niepotrzebującej myślenia czynności, jak np. dziabanie grządek. I kiedy tak myśli sobie popierdzielają w naprawdę róznistych kierunkach można wymyślić pasek z dinozaurami, bo dlaczego nie? Efekty przypadkowych pomysłów możecie ocenić sami. Aha, nie pytajcie, dlaczego przy sianiu pszenicy wymyśliłem alternatywną wersję powodu, dla którego wyginęły dinozaury, po prostu nie pytajcie.
Coś mnie tak naszło podczas porannej pracy na działce, żeby dać kolejny bonus na czasie, skoro jest okazja. Może lekko spóźniony komentarz, ale jest. Tymczasem mamy przyjemność gościć u siebie prawdopodobnie ostatnie dni lata przed mocnym ochłodzeniem. A co z tego, zapytacie? Ano to, że mamy ostatnią okazje, żeby w ludzkich warunkach napić się alkoholu w plenerze, ot co. Albo pójść na grzyby, co komu bardziej miłe.
Oczywiście chodzi o procesy wegetacyjne. A to dlatego, że sobie wegetuję dzisiejszego popołudnia, ale żeby nie było, rano pracowałem na działce dokonując jesiennych porządków. Może ktoś chętny na dotrzymanie towarzystwa za kilka dni, kiedy stare pędy wyschną i trzeba je będzie spalić? Jestem otwarty na propozycje.
I jeszcze w ramach nadganiania liczby postów względem liczby dni danego miesiąca: wieczorny bonus w postaci gołej baby w konwencji fantasy. Dzięki temu będę mógł spokojnie sączyć sobie ciemne piwo w blaszaku nieświadomie drwiąc z tych, którzy tego nie czynią, bo jest wtorek i jutro trzeba iść do szkoły, o. Taki ze mnie wydrwiciel.
Dzisiejszy ranek jest osobliwie nieprzyjemny...( czytane głosem P. Fronczewskiego ) - tak zaczynał się I rozdział w Baldur's Gate, ale my nie o tym. Chociaż świt dzisiaj był nieprzyjemny, ale to dlatego, że strasznie rano. A wczorajszego wieczora wpadłem na pomysł serii kamasutry z pingwinami, więc dzisiaj troszkę wulgarnie i bardziej bezpośrednio.
Mieszkanie znalezione, to można kontynuować zbrodniczą działalność, jako prowadzący wulgarnego bloga. Dzisiaj zaległe, zapowiedziane już wcześniej jebusy. Nawet chyba muszę zaliczyć je do kategorii: te lekko trudniejsze. Natomiast wiem, że sobie poradzicie, a więc miłego główkowania.
Dzisiaj krótko, znowu będzie przerwa, bo emigruję do nadwiślańskiego grodu, żeby prowadzić z niego śmiałe rozpoznanie na rynku Lubelskich nieruchomości. Przerwa nie wyniknie tyle z braku dostępu do sieci, czy papieru, co z niemożliwości skanowania. Więc uprzejmie proszę o wybaczenie. Sorry, Magda, będziesz musiała jeszcze chwilę zaczekać, chyba, że zrobię jebus w paincie...
Chwilę mnie nie było, gdyż odbywałem wojaże po przeciwnej stronie Wisły. Wszystko wskazuje na to, że będę musiał jeszcze trochę czasu tam spędzić na szukaniu mieszkania, więc polecam trzymać kciuki, żeby stało się to jak najszybciej, to wrócę do regularnego rysowania. Tymczasem zapraszam na zaczątek historii pewnej wyprawy. Przedstawia Eryk.
Z góry przepraszam wszystkich przeciwników i nierozumiejących zamieszczanych przeze mnie od czasu do czasu jebusów, ale dawno nie było, więc wicie- rozumicie. Jakoś to przeżyjecie, bo jak są dzisiaj, to znaczy, że jutro ich na 99% nie będzie w poście. Bądźcie dobrej wiary, a reszta niech się zabiera za rozwiązywanie tej niezbyt długiej zagadki.