Free Hit Counter

Szukaj na tym blogu

czwartek, 12 maja 2011

Bonus na czasie VIII - ewolucja


Tak mnie słuchanie radia przy robieniu obiadu natchnęło. Bo to chyba jest jakiś znak naszych czasów, że państwo może sobie zbankrutować, a nie zostać podbitym przez inne państwo, prawda? W sumie to dosyć smutne, ale nikt nie powiedział, że świat jest dobry i sprawiedliwy, a może i takie stwierdzenie padło, ale ciężko to potwierdzić. W każdym razie proponuję zostawić za sobą smutne tematy i wybrać się dzisiaj na koncert Papriki na miasteczko uniwersyteckie.

środa, 11 maja 2011

Friends XVI - pyszne trójkąciki


No i dalej jedziemy z tematem, były wcześniej dwie paczki pingwinów pod rząd, to może być i dwa razy Friendsi w niewielkim odstępie czasu, prawda? A co innego ciekawego? Zadziwiająco dużo zwierzaków ostatnio spotykam. W ciągu tego miesiąca z rzadziej widocznych egzemplarzy spotkałem już: Kozła ( samca sarny ), lisa białego, lisa rudego, czajkę i parę jeży, przy czym ostatnie na trawniku przy Filaretów. Byłem niezmiernie ciekawy, czy będą również wczoraj, ale ów trawnik już został wygolony. A poza tym dwa dni wolnego, a jutro wieczorem najbardziej przeze mnie wyczekiwany koncert tych juwenaliów - Paprika Korps.

poniedziałek, 9 maja 2011

Sens życia wg Husa


O i właśnie. Wylazło słońce i to tak sprawnie, że za kilka dni granica pomiędzy: "ale super, wreszcie ciepło", a "kuuurde, jak gorąco" będzie bardzo cieniutka. No to taki wiosenno- letnio- wakacyjny obrazek zmontowany wczoraj w robocie. A w robocie niedługo grube i zimne mury kamienicy również z przekleństwa staną się zbawieniem. Rodzi to w mojej głowie ciekawe refleksje na temat dualizmu tego świata... ale to temat na odrębny post. Pozdrawiam i zapraszam na zimne piwko.

niedziela, 8 maja 2011

Friends XV -


No i po kolejnej przerwie. Ale co ja poradzę, że nie mam zbyt wiele czasu ostatnio? W sumie to na nadmiar czasu pewnie nikt nie narzeka ( pomijam ludzi, którzy powinni coś robić, a nie robią ). Tak więc mam nadzieję nadrabiać, a jak wszystko wyjdzie, zobaczymy w przyszłości. Ale dzisiaj nowy odcinek Friendsów do poczytania. Wieczorkiem zapraszam do Publiki, gdzie świętujemy powrót wielkiego budowniczego z ziemi Fińskiej. Tymczasem.

środa, 4 maja 2011

Po majówce


Ny, to koniec przerwy świątecznej. Trochę zaległości się na blogu porobiło, ale powrót na uczelnię gwarantuje nadrabianie w dobrym tempie. Święta majowe, przynajmniej dla mnie były o wiele mniej męczące, niż święta właściwe pomimo psa na głowie. Pewnie ma to coś wspólnego z mniejszą ilością wypitego alkoholu, ale może to po prostu przez tego psa? Jakiś czas temu zostałem zapytany o wątki autobiograficzne w moich rysunkowych żartach, więc dzisiaj w kąciku pośmiejemy się z Husa. A prawda na temat tego ile mojego doświadczenia jest w tych historyjkach pozostanie tajemnicą... Do kolejnego posta!

sobota, 30 kwietnia 2011

Przed łikendem, ale w łikend


Kończę dzisiaj tydzień prawdziwych męczarni, zmagań z własnym ciałem, leniem i różnymi innymi rzeczami. Z tej okazji wyczekiwane długo, może nie przez wszystkich, ale na pewno przez sporo osób pingwiny. A na łikend majowy ( nie mylić z łikendem właściwym, który trwa od wczoraj ) jadę do Pionkowa, a co! Tak wiem, że jest masa różnych miejsc dziwacznych w Polszy lepszych, ale bywam tak rzadko, że sobie nie odmówię. A kto wie, może uda się ten pobyt zaaranżować nie samotnie?

czwartek, 28 kwietnia 2011

Po świętach


Dawno mnie nie było... No ale była przerwa świąteczna, która tradycyjnie zgodnie z przewidywaniami moimi mnie wykończyła, zamiast pozwolić się zrelaksować. I tutaj pozdrawiam wszystkich, którzy wpadli na grilla i przewinęli się przez "blaszaka" w ciągu tych trzech dni. A co to jest w tym poście, zapytacie. Ano jest to finalna wersja projektu okładki płyty dla kapeli znajomej z Pionek. Jak ktoś zainteresowany, to polecam odwiedzić:



http://www.youtube.com/user/funkoffpl

wtorek, 19 kwietnia 2011

Goła baba LIX w loczkach


Witam kolejnego dnia ponurej egzystencji w promieniach słońca, które nijak nie chce się wpasować w szarość i obskurność kompozycji otoczenia. Ny, ale toż jest to żywy przykład pozytywizmy Św. Tomasza ( zaliczyłem zerówkę z historii filozofii na 3: mogę cwaniakować ). O czym to ja? Aha, no i zoczyłem pierwszy odcinek wreszcie wyemitowanej "Gry o tron" na podstawie przegenialnych książek Georga R.R. Martina. Pierwszy odcinek, jakby wyciąć sceny ważne dla fabuły, to by wyszło soft porno. Same gołe cycki, tyłki i kopulacje... Wiedzą, jak serial zareklamować. Pozdrawiam wszystkich w to słoneczne popołudnie, szczególnie tych, którzy tak, jak ja jeszcze nie odespali łikendu.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Po nie działek


Witam po nie działce, czyli na trzeźwo. Łikend mogę swobodnie opatrzyć metką "Najbardziej wyczerpujące 3 dni pracy". It's arma- goddamn madafuckin' -ggedon, jak śpiewa pewien pan o dyskusyjnym image'u. No, ale po łikendzie już jadę z regeneracją, będzie na blogu z pewnością przerwa świąteczna, ale zanim nastapi, to w ciągu najbliższych dwóch dni coś postaram się naprodukować. Paradoks na dziś: Im lepszy był łikend, tym mniej się jest wypoczętym.

sobota, 16 kwietnia 2011

Kuczak po Hussyańsku


Takie coś wysmarowałem kiedyś na jakimś wykładzie. jakieś bliżej nie zdefiniowane sajens fiksidło lekko inspirowane Infinity, które z koleji jest lekko inspirowane na twórczości pana Masamune Shirow. A poza tym zrobiłem sobie do jedzenia pałeczkami takie przepyszne duszone kawałki piersi kuczaka na ostro z ważywami podane z dzikim ryżem, że nie ma słów. Polecam, po przepis można się zgłosić.
 
Free Hit Counter