skip to main |
skip to sidebar
Witam niedzielnego południa. Jak to zazwyczaj w niedziellę bywa, jest leniwie. Ale leniwie może się szybko przeobrazić np. w nudno. Tego byśmy nie chcieli, więc proponuję chwilę łamania sobie głowy, a przede wszystkim abstrakcyjnego myślenia. Na początek mały, podstawowy jebus, dlatego, że podejrzewam, iż nie wszyscy przekopali archiwum w poszukiwaniu instrukcji do rozwiązywania jebusów.
A więc tak: Jebus jest rysowany 4- wyrazowymi ciągami. Muszą się rymować, mieć rytm i musi co jakiś czas występować kiełbasa. Bardzo często pojawią się zdrobnienia, czasem liczba mnoga.
Rozwiązanie tego brzmi: Kot młot kiełbasa płot. Ale równie dobrze może to być: kotek młotek kiełbasa płotek.
No, to czas na główne danie.
Ha! No i po naprawdę długim czasie, który minął od ukazania się ostatniego wydania serii "Goła Baba" jest nowy odcinek. To znaczy niechybnie, że wracam do formy, a przynajmniej mam taką nadzieję. Udało się dogonić liczbą postów aktualną datę, czyli wszystko idzie w jak najlepszym porządku. No, może oprócz pogody za oknem, bo wygląda niezbyt przyjaźnie, ale i taka aura sprzyja pewnym aktywnościom ( nie, żebym nie musiał jechać do Lublina i łazić po mieście ). Zapraszam więc do oglądania i pozdrawiam Ankę, która postanowiła się użyczyć do stworzenia tej pracy. Enjoy.
Bo kto powiedział, że trzeba koniecznie komentować bieżące wydarzenia? Szczerze, to nawet pożałowałem mojego żartu na temat krzyża, bo wszyscy porobili rysunkowe/graficzne/fotomontażowe żarty na ten temat. Z tej okazji dzisiejszy bonus nie jest w ogóle na czasie, o. Może nie być odpowiedni dla ludzi o bardzo rozbudowanej i obrazującej wyobraźni. Dobry jestem, nie? Ostrzegam po fakcie.
Czas na kolejne pingwiny, trzeba podtrzymywać tempo. Tymczasem jak nie wychodziłem z domu zbytnio, dzięki nauce na egzamin teoretyczny, to nie czułem przesytu tematem krzyża, a teraz mam dość. Jak trzeba namawiać ludzi przy piwie, żeby zejść z krzyża na dupy, to nie jest dobrze. Z drugiej strony to są skutki uboczne rozwoju przepływu informacji oraz lansowania medialnie pewnych tematów. Nic nie poradzimy...
Jestem wzruszony. Padł rekord i to solidny: ponad 100 wejść w ciągu jednego dnia. To najlepszy sposób, żeby mnie mobilizować do pracy. Dobra, koniec pierdzielenia bez sensu, miało być o wrażliwości. No więc jest pasek o wrażliwości, a jakimś popołudniem może się zdarzyć, że coś jeszcze się pojawi... w sumie też o wrażliwości... beware.
Właśnie wpadłem na pomysł o nowej serii na blogu. Od czasu do czasu zdarza się coś, co wymaga wspomnienia na spotkaniu w barze w okolicach 4 piwka, albo dwóch słów przy wiadomościach, żeby poinformować współlokatorów o swoim stanowisku w danej sprawie. Okres ważności dla takiego eventu jest dość krótki i uzależniony od niego samego. Niemniej udało mi się zdążyć. Zapraszam więc do uczestnictwa w erekcji nowej serii - "Bonus na czasie". A oto, co o tym myślę...
Jestem pełen podziwu, naprawdę. Zarzuciłem wczoraj ogłoszenie, że koniec przerwy na shitfejsa oraz gg i proszę: 70 odwiedzin od godziny 15 do dzisiaj rano. Impressing. W dzisiejszym odcinku: Magda chciała nową partię jebusów, ponieważ poprzednie zostały skradzione przez walijskie odpowiedniki Leprechaunów, co nie było wielką stratą, jako, iż były już rozwiązane. Ale pozostał niesmak i odciski palców na lodówce. Z pomocą przybywają polskie odpowiedniki Leprechaunów i dostarczają nową partię jebusów.
Pozdrowienia dla Magdy z kontynentu.
Dobry po przerwie. Zrobiłem sobie miesiąc wakacji od pastwienia się nad biednymi kartkami papieru. Macie pojęcie, ile drzew przez to mogło rosnąć w spokoju 3 minuty dłużej? Niespodzianka, żadne. No ale już koniec, mam trochę materiałów na najbliższe dni oraz nadzieję na pracę z jakąś modelką. W tym czasie, przebiliście 5 kilo odwiedzin, jestem pod wrażeniem. Naprawdę, a tego tytułu narysuję coś o bardzo mocnym wyrazie erotycznym, co by to uczcić. Nie ma miętkiej gry.
A oto i obiecane dzieła, nad którym pracowałem od kilku miesięcy. Nie jest to całość, ale podsumowanie dzisiejszego dnia. W sumie mimo takiej groźby nie udało się zostawić w drukarni równowartości miesięcznej opłaty za mieszkanie. Wielkie podziękowania dla Pani w xero, która za kilka uśmiechów pozwoliła zaoszczędzić kilka dych.
Ny, praca inżynierska podrukowana w całości, żar leje się z lekko zachmurzonego nieba, jak olej napędowy z dystrybutora. Wczoraj robiąc ostatnie widoki do projektu z rozpędu machnąłem takie cuś, czyli propagandowy plakat traktujący o moim kierunku studiów. Wymaga dopracowania, ale zrobiłem go w 7 minut. A wieczorem dzisiaj moje największe dzieł w tym roku.