skip to main |
skip to sidebar
Ha! Za oknem słońce, ziarnopłon już pokrywa żółtokwitnącym kobiercem zasrane przez psy trawniki pośród szarych, obskurnych blokowisk. Znaczit wiosna przyszła z całą potęgą na nasze ziemie, aż z tej okazji nabyłem drogą kupna główkę sałaty dzisiejszego ranka. Znając moje nawyki żywieniowe ostatnich dni, starczy mi na cały tydzień. Aha, radzę się spieszyć, bo w L.Eclerc'u jest promocja na ryż, kosztuje jedyne 1.99 zł, a jeszcze kupon do losowania bonów dodają. Szaleństwo.
Nadrabiamy gołe baby, bo ostatnimi czasy coś ich mało pojawiało się na blogu. W takim układzie prezentuję kolejny maziaj ze wczoraj. Chyba za mało ten rysunek jest zkontrastowany, ale może tylko mi się tak wydaje. No nic, jutro pojawi się coś znow, może baba, może nie.
A oto i obiecana goła baba, muszę przyznać, że miałem dość długą przerwę od rysowania podobnych tematów. Zwyczajnie musiałem chwilę odpocząć od tego, ale już planuję powrót do formy. Na tej pracy miała być azjatka, ale nie do końca chyba udało mi się to przedstawić... no cóż, pewnie następnym razem, jak będę żółte dziewczyny rysował pójdzie mi lepiej. Dobrey nocy życzę wszystkim.
Przy niedzielli kolejna odsłona Pi, maskotki lipcowego konwentu fantastyki w Pionkach na który już serdecznie zapraszam w imieniu moim i klubowiczów KGB "Bastion" Pionki. Z wieczora postaram się dorzucić do zestawu gołą babę, co Wy na to?
A dzisiaj kolejna porcja pingwinów wyprodukowanych podczas długiego wykładu z ekonomiki. W sumie było ciekawie, wykładowca powiedział podczas 3 h zajęć 290 razy "Prawda?" ( liczyłem, ale wynik gorszy od poprzednich tygodni, kiedy naliczył Przemek grubo ponad 300 ) no i w teście wyboru, który dostaliśmy do rozwiązania na koniec zajęć okazało się, że jestem asertywny. Cóż począć... ktoś wie, jaki lekarz to leczy?
A oto pierwszy odcinek z mojego nowego cyklu pasków komiksowych, traktujących tylko i wyłącznie o sprawach damsko- męskich. Mam jeszcze parę pomysłów, które w tej formie postaram się w najbliższym czasie przedstawić, a nie dałoby rady zrobić tego przy pomocy nawet całej armii pingwinów. Niniejszy obrazek dedykuję wszystkim przedstawicielkom płci pięknej, które mają kompleksy na punkcie swoich piersi, czyli większości kobiet po prostu. Dodam tylko tak nota bene, że jest to równo setny post na moim blogu.
Witam po wyjazdowej przerwie. Dzisiaj goła bab, gdyż bardzo dawno takowej nie było. Co prawda nie jest to wcale nowa praca, ale jeszcze nie udało mi się jej umieścić na blogu. No cóż, pozostaje tylko życzyć miłego oglądania i do następnego posta.
Wybaczcie proszę, ale mam aktualnie tak rozpieprzony grafik, że nie mogę nic regularnie zrobić. Ledwo wygrałem batalię ze służbą zdrowia ( Panie, pokaraj uparte panie za szybami ), a jutro jeszcze lecę na ćwiczenia terenowe nad jezioro Białe, więc kolejny wrzut dopiero w środę. Pozdrawiam i do pooglądania.
No to lecimy z porcją pingwinów zrobionych wczoraj podczas zajęć na uczelni. Nie jest to może szczyt pingwinowania, ale jakoś sobie trzeba czas zagospodarować. A w ogóle to wczoraj mi się zebrało i zacząłem pracę na B2 z dwiema gołymi babami. Znowu nie wlezie do skanera i będę musiał zdjęcie umieszczać, no ale co zrobić. Wszystkiego najlepszego w ten lekko-pół-przyzwoicie-pogodny czwartek.
HAHA! Już myśleliście, ze to koniec mojej działalności, nic z tego, moi mili. Póki będę w stanie dzierżyć złomek grafitu, nie spocznę, póki będę miał choć plastikowy nożyk do grillowania do naostrzenia ołówka, nie spocznę, póki nie skończy się piwo na świecie... ekhm, no. To po świętach, był to najbardziej męczący tydzień w tym roku. W każdym razie, już odespałem więc mogę powiedzieć, że było grubo. Ale my nie o tym. Powrót Panowie i Panie na łamy tego serwisu i trza się zabrać mocno do roboty ( ros. raboty; niem. arbait; żyd. work ). Na dzisiaj rzucam Jebusa na pożarcie, można go czytać razem, można wierszami. Pingwiny czekają w kolejce.